Sport w Legionach cz.1:
Absolutne początki

Sport w Legionach cz.1:
Absolutne początki

Drąg jako słupek, drut jako poprzeczka. Sport wojskowy zaczynał podobnie jak piłka podwórkowa. Na zdjęciu jedna z wielu frontowych drużyn legionowych.
Drąg jako słupek, drut jako poprzeczka. Sport wojskowy zaczynał podobnie jak piłka podwórkowa. Na zdjęciu jedna z wielu frontowych drużyn legionowych.

Zebranie założycielskie, które dało początek Legii odbyło się w kwietniu 1916 r. w Legionach Piłsudskiego. Jednak już rok wcześniej, zorganizowały się w strukturach legionowych pierwsze drużyny piłkarskie. W Piotrkowie, przy Kompanii Sztabowej Komendy Legionów powstała wówczas drużyna piłkarska, z której po roku narodziła się Legia. Dziś o tym jak tworzył się sport w Legionach.

Bożonarodzeniowy rozejm i mecz

Od wielu lat krążą legendy o tym, że w czasie spontanicznie zawartego rozejmu przez żołnierzy niemieckich i angielskich na czas świąt Bożego Narodzenia w 1914 roku doszło we Flandrii do meczu piłkarskiego przedstawicieli obu armii. Mecz rozegrany miał być pomiędzy liniami okopów, na ziemi niczyjej a kopano podobno uformowaną w kształt piłki puszką po konserwie.

Informacja była chwytliwa wiec nic dziwnego, że legenda o zawodach sprzed ponad 100 lat dziś, po wielu powieleniach już się praktycznie zmitologizowała a mecz ewoluował w niektórych opracowaniach do rangi regularnej rozgrywki. Nie udało mi się jednak w gazetach brytyjskich z tego okresu odszukać takiej notatki, która z całą pewnością potwierdzałaby wspomniany incydent. Wiarygodnej relacji o tym meczu tym bardziej nie znalazłem ale rzeczywiście, niektóre gazety w pierwszych dniach 1915 r. wspominały, że przy okazji zaskakującego rozejmu między żołnierzami angielskimi i niemieckimi padały deklaracje wspólnego kopania piłki.

Jedynie Gloucester Journal cytując list nadesłany z frontu przez żołnierza opowiadającego o rozejmie, napisał w trybie dokonanym: „będzie wam trudno w to uwierzyć ale oni kopali piłkę nożną pomiędzy okopami”. No cóż, być może jednak coś tam spontanicznie przekopano. Rozejm bowiem był naprawdę i kontakt na bardzo dużą skale żołnierzy obu stron również. W dalszych miesiącach prasa właśnie w takim tonie czyli bardziej o planach kopania piłki niż o konkretach meczu pomnażała tę informacje.

Temat zrobił się modny i w styczniowych gazetach z 1915 r. można znaleźć już więcej informacji o „dziwnych” żołnierskich meczach piłkarskich. Na przykład Sunderland Daily Echo 29 stycznia 1915 podał, że angielscy oficerowie, będący  w obozie jenieckim w Lipsku, urządzili mecz piłkarski grając… bochenkiem chleba wojennego (twardą mieszaniną żyta i ziemniaków)

Kiedy legun piłkę kopnął?

Niezależnie od tego czy na froncie zachodnim w dniach pamiętnego rozejmu mecz rzeczywiście się odbył czy nie informacja o nim poszła w świat i o dziwo odbiła się szerokim echem w Europie. Polskie czasopisma też wspominały o takim zdarzeniu. Wraz z wiosną 1915 r. pojawiły się w prasie polskojęzycznej pierwsze informacje na temat frontowego sportu a z nimi doniesienia o sporcie w Legionach.

Kataklizm dziejowy, którego widownią jest obecnie Europa doprowadził normalne życie sportowe do upadku. Liczne rzesze sportowców i atletów, które przed wojną zapełniały liczne boiska sportowe i sale ćwiczeń – obecnie pod znakiem Marsa nie zapominają również o dawnych swych ulubionych ćwiczeniach i kontynuują je w dalszym ciągu. Przykładem Niemcy, Francuzi i Anglicy. Matche footbalowe rozgrywane na pozycjach przez żołnierzy, przy huku pękających szrapneli i granatów są widokiem bardzo oryginalnem. I nasi Legioniści oznaczają się również podobnym animuszem, więc każdy postój jest miejscem mniej lub więcej ciekawych zawodów sportowych i walk atletycznych. (Nowości Ilustrowane 16/1915)

Czy spontaniczny mecz żołnierzy dwóch skonfliktowanych stron mógł być inspiracją dla polskich legionistów? Trudno to dziś rozstrzygnąć ale warto odnotować, że gdy powyższą notatkę ujrzeli czytelnicy to tego samego dnia, popołudniem 15 marca 1915 r. w Mierzwinie, miejscu stacjonowania Legionów odbył się mecz piłkarski pomiędzy dwiema drużynami żołnierzy I Brygady.

Mierzwin leży na terenie dzisiejszego województwa świętokrzyskiego, pomiędzy Jedrzejowem i Pińczowem. W 1915 r. właśnie tu nad rozlewiskiem Nidy, na przełomie lutego i marca Legiony rozbiły obozy. Sytuacja wojenna na tym odcinku frontu stabilizowała się.  Rosjan i Polaków dzieliła rzeka a działania wojenne charakteryzowały się sporadycznym ostrzałem i nocnymi wypadami zaczepnymi.

Nie wiem czy wspomniany mecz był pierwszym jaki został rozegrany w Legionach ale jest to najstarsza informacja o piłce legionowej na jaką udało mi się trafić w pamiętnikach i w albumach fotograficznych zgromadzonych w archiwach bibliotecznych i wojskowych. Zdjęcia z tamtego futbolowego spotkania zamieściłem poniżej.

Coraz więcej drużyn

Z okresem pączkowania sportu w Legionach można się spotkać w licznych pamiętnikach i wspomnieniach z okresu I wojny światowej. Franciszek Polniaszek, jeden z żołnierzy „Kadrówki” pisał:

[…] w r. 1914 i 1915 walki ruchowe i intensywne marsze nie pozwalały na jakikolwiek trening, a nawet, jeśli czasem było kilka dni wypoczynku, to zmęczenie i nawał pracy uniemożliwiał sport w zupełności. Jedynym wyjątkiem będzie tu okres od początku marca do połowy maja w r. 1915, kiedy walki pozycyjne nad Nidą pozwalały oddziałom odwodowym na granie w piłkę nożną, oczywiście brak odpowiedniego boiska i sprzętu uniemożliwiają tu racjonalną grę, w każdym jednak razie była to pewnego rodzaju namiastka sportu.

Stanisław Rouppert (oficer I Brygady i późniejszy prezes Legii) wspominał ten okres podobnie:

W drugiej połowie marca, gdy słonce zaczęło nieco mocniej przygrzewać, Sztab Brygady próbował pierwszych kopań piłki nożnej. Początkowo grano dorywczo, bez żadnych kostiumów, prowadząc trening na dwie bramki, w składzie stale zmieniającym się. 

Mecz rozegrany 15 marca 1915 r. na pastwisku w Mierzwinie. W środku w czapce i szelkach Michał Brzęk-Osiński, późniejszy polityk II RP, poseł na Sejm.
Mecz rozegrany 15 marca 1915 r. na pastwisku w Mierzwinie. W środku w czapce i szelkach Michał Brzęk-Osiński, późniejszy polityk II RP, poseł na Sejm.

 

Ten sam mecz. Na flankach dwaj znani dowódcy legionowi. Po lewej Stanisław Rouppert, późniejszy prezes Legii, po prawej legendarny dowódca 1 Pułku Ułanów "Beliniaków" Władysław Belina-Prażmowski. Pomiędzy nimi, w środku najprawdopodobniej sędzia zawodów Orest Dżułyński
Ten sam mecz. Na flankach dwaj znani dowódcy legionowi. Po lewej Stanisław Rouppert, późniejszy prezes Legii przełomu lat 20/30, po prawej legendarny dowódca 1 Pułku Ułanów „Beliniaków” Władysław Belina-Prażmowski. Pomiędzy nimi, w środku najprawdopodobniej sędzia zawodów Orest Dżułyński.

 

W tym czasie działała już drużyna piłkarska 1 Pułku Artylerii, stacjonującego w Jełczy Małej bo Rouppert wspomina, że wiedząc o tej działalności zaprosili artylerzystów wówczas na mecz. Ten silny zespół posiadał w swoim składzie profesjonalistów (w znaczeniu wytrenowania) ze lwowskich Czarnych i Pogoni. Można zatem z dużym prawdopodobieństwem uznać, że mecz pomiędzy artylerzystami i sztabowcami I Brygady był jednym z pierwszych zorganizowanych zawodów piłkarskich rozgrywanych nad Nidą a lwowiacy Tadeusz Kowalski i Henryk Bilor jako”zawodowcy” byli pionierami popularyzacji piłkarstwa w Legionach.

Uczestnicy rozgrywek z marca 1915 r. w Mierzwinie pomiędzy drużynami Sztabu I Brygady i 1 Pułku Artylerii. Wyniku nie udało mi się ustalić ale Stanisław Rouppert z drużyny sztabowej wspominał mecz nastepująco: <em>...dostaliśmy w skórę w sposób rekordowy, bo bodajże dwucyfrowy...</em> . Stoją od lewej: kpt. Tadeusz Kasprzycki (4), por. Tadeusz Piskor (5), ogn. Stanisław Künstler(6), kpt. Stanisław Rouppert (7), por. Stanisław Grzmot-Skotnicki (8), por. Konopka-Denhoff (9), por. Władysław Prażmowski ps. „Belina”(10), Michał Osiński „Brzęk” (11), por. Eugeniusz Piestrzyński(12). Siedzą od lewej: Kazimierz Papee (starszy brat Adama, późniejszego szablisty, olimpijczyka Legii), Henryk Bilor (późniejszy pomocnik Legii), Orest Dżułyński (najprawdopodobniej sędzia) , Tadeusz Kowalski (późniejszy gracz Legii), Władysław Starzak, por. Konstanty Dzieduszycki. W środkowym rzędzie trzeci od lewej klęczy por. Michał Fuksiewicz ps. „Funio".
Uczestnicy rozgrywek z marca 1915 r. w Mierzwinie pomiędzy drużynami Sztabu I Brygady i 1 Pułku Artylerii. Wyniku nie udało mi się ustalić ale Stanisław Rouppert z drużyny sztabowej wspominał mecz następująco: …dostaliśmy w skórę w sposób rekordowy, bo bodajże dwucyfrowy… . Stoją od lewej: kpt. Tadeusz Kasprzycki (4), por. Tadeusz Piskor (5), ogn. Stanisław Künstler(6), kpt. Stanisław Rouppert (7), por. Stanisław Grzmot-Skotnicki (8), por. Stefan Konopka-Wendorf (9), por. Władysław Prażmowski ps. „Belina”(10), Michał Osiński „Brzęk” (11), por. Eugeniusz Piestrzyński(12). Siedzą od lewej: Kazimierz Papée (starszy brat Adama, późniejszego szablisty, olimpijczyka Legii), Henryk Bilor (późniejszy pomocnik Legii), Orest Dżułyński (najprawdopodobniej sędzia) , Tadeusz Kowalski (późniejszy gracz Legii), Władysław Starzak, por. Konstanty Dzieduszycki. W środkowym rzędzie trzeci od lewej klęczy por. Michał Fuksiewicz ps. „Funio”.

 

W pamiętnikach legionowych pierwsze informacje o meczach piłkarskich można odnaleźć pod datami dotyczącymi mniej więcej podobnego okresu. Także one dotyczą oficerów Sztabu I Brygady lokując pierwsze rozgrywki piłkarskie drużyn oprócz Mierzwina również w pobliskich Grudzynach. Pod datą 26 kwietnia 1915 r. Stanisław Żmigrodzki, oficer łącznościowy I Brygady w zapiskach z okresu służby w Legionach zanotował:

Podczas gdy na zaimprowizowanem boisku przed kwaterą sztabu brygady w Grudzynach odbywał się mecz piłki nożnej, w kompanji naszej gorączkowo przygotowywano się do wyprawy nocnej nad Nidę.

Za przykładem sztabowców i artylerzystów szybko poszli inni. Wkrótce wśród stacjonujących nad Nidą pułków powstały kolejne drużyny piłkarskie. W Turze Dolnym  zorganizowała się na przykład piłkarska drużyna 1 Pułku Piechoty, nad którą opiekę roztoczył osobiście dowódca pułku płk Edward Śmigły-Rydz.

Także w jej składzie zaroiło się od dawnych piłkarzy lwowskich i krakowskich. Józef Garbień, kapitan drużyny 1 Pułku Piechoty a w cywilu piłkarz Pogoni Lwów opowiadał o jej początkach następująco:

Tuż przed ofenzywą majową w r. 1915 trenowaliśmy w Turze Dolnym, na łące, z której widoczna była jak na dłoni panorama Góry Pińczowskiej i zarysy miasta Pińczowa. W tym czasie zdążał do Tura Komendant ze sztabem. Widząc uganiających za balonem legunów w dziwacznej bieli, zatrzymał się i zsiadł z konia. Byłem wówczas kapitanem drużyny 1 p.p. Leg. Pol. W tym charakterze i z duszą na ramieniu pobiegłem zameldować się. Odpowiedziałem na kilka zadanych mi pytań, po czym zostałem poklepany po ramieniu! Cieszyłem się ogromnie, że rozmawiałem z Komendantem i że tak się dobrze wszystko skończyło. Początkowo bowiem zdawało mi się, że coś będzie nie w porządku; przede wszystkim strój a potem uganianie się na miejscu widocznym dla Moskali… (pisownia oryg. – J.Garbień, Z pamiętnika legionisty-piłkarza; Księga Pamiątkowa Pogoni Lwów, 1939)

Spotkanie Garbienia z Komendantem Piłsudskim pokazuje przy okazji, że stosunek dowództwa Legionów do spontanicznie rodzącego się sportu legionowego był dosyć życzliwy. Nie ograniczali oni tej samorzutnie rozwijającej się inicjatywy dostrzegając w niej również korzyści dla wojska dlatego wolne chwile leguny mogły przeznaczać na sport. Życzliwe spojrzenie dowódców legionowych potwierdza w artykule z 1939 r. również Stanisław Mielech, jeden z piłkarzy i założyciel Legii.

Ustosunkowanie się dowódców do sportu było nader przychylne. Generał Wieniawa – Długoszewski wspomina, że Marszałek Józef Piłsudski bywał nawet sędzią meczów żołnierskich. Bywał poza tym chętnie na zawodach i piszący niniejsze wspomnienia miał zaszczyt kilkakrotnie grać w Jego obecności. Marszałek Śmigły Rydz brał nawet czynny udział w drużynach piłkarskich i do dzisiaj zaszczyca mecze naszej reprezentacji piłkarskiej swą obecnością. Wielu dostojników państwowych, pełniących służbę w I Brygadzie ( Legionów), grywało w piłkę nożną na froncie. (St.Mielech, Legjoniści na boiskach sportowych – Raz,Dwa,Trzy 08/1939)

Ale po co Legionom sport?

Najprościej byłoby odpowiedzieć – po to aby poprawić kondycję i formę fizyczną żołnierzy. Legioniści z uzupełnień, którzy trafiali poprzez komórki werbunkowe do pułków rzadko byli przygotowani do działań bojowych. Przechodzili oczywiście szkolenia strzeleckie czy musztrę ale ich ogólna sprawność fizyczna pozostawiała sporo do życzenia. Wspomina o tym historyk dr Urszula Oettingen z UJK w Kielcach w opracowaniu dotyczącym pobytu I Brygady nad Nidą:

Podczas akcji bojowych pojawiały się problemy dotyczące przygotowania żołnierzy do działań zbrojnych w zakresie sprawności fizycznej, dyscypliny i łączności.[…] Można stwierdzić, że względny spokój na froncie sprzyjał zamierzeniom dowództwa I Brygady w zakresie przygotowania żołnierzy do działań na polu walki. (I brygada Legionów nad Nidą w 1915 r., Urszula Oettingen, Europa Orientalis 4/2013)

W ramach tego przygotowania mieściła się również poprawa kondycji fizycznej a piłka nożna okazała się idealnym narzędziem dla nabrania krzepy.

Nie oznaczało to jednak, że dowództwo wprowadziło sport formalnie do ćwiczeń wojskowych. Nie było w tej kwestii żadnych rozkazów, nie było wytycznych co do organizacji drużyn czy choćby wspólnego zakupu piłek przez Intendenturę Legionów. Całość organizacji drużyn i piłkarskiego wyposażenia spoczywała na barkach samych legunów. Stroje przerabiano z bielizny żołnierskiej a o szycie piłek dbała Liga Kobiet – organizacja społeczna wspierająca legionistów. Rywalizacja sportowa pomiędzy drużynami rodziła się również naturalnie. Jeden pułk chciał być lepszy od drugiego, jedna kompania od drugiej.

Mentorzy i profesjonaliści

Obecność w szeregach legionowych piłkarzy z cywilnych klubów lwowskich i krakowskich powodowała, że stawali się oni mimowolnie legionowymi mentorami sportu. Byli motorem napędowym powstających na początku 1915 r drużyn. O tym skąd w Legionach znaleźli się piłkarze opowiada Stanisław Mielech:

Z wybuchem wojny cała młodzież Małopolski znalazła się w szeregach Legionów lub armii austriackiej. Wszystkie kluby sportowe zawiesiły swoją działalność. Krakowskie błonia opustoszały. Profanacją byłoby w tych czasach strzelać bramki gdy na froncie strzelały „grube Berty”. Co nie uchodziło w „hinterlandzie” możliwe było na froncie. (St.Mielech, Sport w Legjonach – Stadjon 12/1935. )

a w innym tekście:

…swego rodzaju przemiana energii sportowej na militarną przyszła każdemu sportowcowi łatwo. Sportowcy maszerowali, słuchali, kopali okopy nie gorzej od tych, którzy przed wojną w szeregach strzeleckich do tego się zaprawiali. Gdy jednak nuda walk okopowych dała się we znaki, gdy dla zabicia czasu dowódcy zaczęli stosować musztrę formalną, żyłka sportowa odżyła. (St.Mielech, Legjoniści na boiskach sportowych – Raz,Dwa,Trzy 08/1939)

Co ciekawe, sport wojskowy rodził się tylko w jednej, konkretnej formacji militarnej  – Legionach Polskich. Mielech uzasadniał to następująco:

„Sport na froncie był zjawiskiem związanym ściśle z Legionami Polskimi. W innych niepodległościowych formacjach polskich – w Legionach Gorczyńskiego, u Bajończyków czy Dowborczyków – nie było drużyn sportowych. W Legionach Polskich powstały one w określonych warunkach (spora ilość usportowionej młodzieży i długie postoje na jednej pozycji frontowej). Gdzie indziej takich warunków nie było.”

 

Mecz pomiędzy Artylerią a Sztabem I Brygady rozegrany w Mierzwinie w marcu 1915 r.
Mecz pomiędzy Artylerią a Sztabem I Brygady rozegrany w Mierzwinie w marcu 1915 r.

 

Wiosenne rozgrywki przerwała ofensywa majowa a legioniści dostali rozkaz przekroczenia Nidy w celu ścigania wycofujących się Rosjan. Jak się okazuje w maju 1915 r. pasja do piłki była już tak silnie zaszczepiona, że nawet w obliczu zbliżającego się natarcia w wolnych chwilach pogrywano. Józef Garbień wspomina następująco dzień bitwy pod Konarami 16 maja 1915 r. podczas której Legiony otrzymały rozkaz wspierania Austriaków pod Przepiórowem:

Nadszedł wreszcie dzień ataku na Przepiórów. Czekaliśmy dość długo na łące, pod lasem. W lot więc urządzono z plecaków bramki i za chwilę uganiała spora nasza paczka, ku oburzeniu innych towarzyszy broni, przeciwników balona. Inna rzecz, że gdybym był wiedział, jaka orka czekać mnie będzie wieczorem tego samego dnia, byłbym na pewno nie uganiał i zachował więcej sił na noc. Ale jakoś starczyło.

Kłopoty z numeracją pułkową

Tuż przed ofensywą przeprowadzono istotną reorganizację Legionów. W tym miejscu warto wyjść poza temat i w kilku akapitach opisać strukturę Legionów Polskich jak również rozwiązać zagadkę niespójnego numerowania pułków przez Austriaków i Polaków. Spotkałem się bowiem z sytuacją gdy opisywany w pamiętnikach legionowych mecz grały w rzeczywistości inne drużyny niż podawała prasa.

Zauważyłem też, że we współczesnych opracowaniach dotyczących sportu z okresu I wojny światowej często powielane są błędy związane z rozróżnianiem formacji legionowych, mylone są sztaby I Brygady i Komendy Legionów, mylone pułki, widoczny jest brak znajomości hierarchii formacji legionowych, miejsc i okresów ich działania i stacjonowania. Liczę, że poniższy, uproszczony schemat pomoże również innym autorom przy kolejnych tego typu publikacjach.

Powszechnie wiadomo, że Legiony Polskie składały się z trzech brygad. Oficjalnie każda brygada z 2 pułków a każdy pułk z 3 batalionów. Była to struktura narzucona przez Naczelną Komendę Armii Austriackiej ale… do maja 1915 r. oficjalnie istniała tylko I Brygada. W jej skład wchodziły dwa pułki piechoty, które według dowództwa brygady ponumerowane zostały jako 1 i 2 chociaż oficjalnie (zgodnie z rozkazami austriackiej NKA) nosiły numery 1 i 5 ponieważ numery pułki otrzymały znacznie wcześniej, zanim jeszcze uformowano z nich brygadę.

Z kolei 2 Pułk Legionów istniał już od jesieni 1914 r. i walczył w innej formacji legionowej, tej z której potem powstała II Brygada. Podobny kłopot numeracyjny był z pułkiem 7, który najpóźniej stworzono w I Brygadzie. Nosił tam nieoficjalnie numer 3 czyli taki sam jak inny pułk wchodzący w skład struktury II Brygady.

To zamieszanie z numeracją miało jednak kilka powodów. Austriacy celowo bowiem rozproszyli pułki legionowe aby poprzez oddalenie od siebie legionistów o kilkaset kilometrów  na wszelki wypadek nie dopuścić do powstania jednej silnej formacji polskiej o niepodległościowych aspiracjach. Poniekąd w odpowiedzi na działanie Austriaków Piłsudski prowadził politykę ignorowania rozkazów narzucanych przez austriackich dowódców Komendy Legionów i między innymi kreował własną strukturę oddziałów dowodzonej przez siebie I Brygady.

Efekt takiej polityki widać było po strukturze pułków. W Brygadach II i III pułki były dwu-batalionowe a w I Brygadzie dla odmiany trzy-batalionowe i z większą ilością kompanii niż w pozostałych brygadach. Wszystko to sprawiało wrażenie chaosu ale było ceną świadomej polityki Komendanta wobec Austriaków i Niemców.

 

Nowe brygady, nowe pułki, nowe… drużyny

Co trzeba wiedzieć aby się nie pogubić? Przede wszystkim, że II Brygadę powołano oficjalnie dopiero 8 maja 1915 r. tworząc ją z istniejących i walczących już wcześniej w Karpatach pułków 2 i 3.  W tym samym czasie w Piotrkowie powołano III Brygadę. Skład jej tworzyły z kolei pułki 4 i 6. Znajomość struktury Legionów przyda się bowiem aby zrozumieć hierarchię drużyn sportowych w ich ramach.

Poniżej uproszczona struktura Legionów Polskich według oficjalnej numeracji (stan na wiosnę 1916 r.).

Komenda Legionów (w jej składzie lub w zależności):
Kompania Techniczna
Kompania Sztabowa
Intendentura
Tabory
Żandarmeria
Kawaleria Sztabowa
Kompania Łączności
Dywizyjny Zakład Sanitarny
Szpital koni
itd.

Piechota:
Najmniejszą jednostką była sekcja (ok 12 ludzi)
4 sekcje składały się na pluton
4 plutony na kompanię
4 kompanie na batalion
2-4 batalionów na pułk
2 pułki tworzyły brygadę

I Brygadę tworzyły pułki: 1 i 5 oraz później 7
II Brygadę tworzyły pułki 2 i 3
III Brygadę tworzyły pułki 4 i 6

Pułki kawalerii:
Najmniejszą jednostką był patrol (od 10-12 ludzi)
3 patrole tworzyły pluton,
4 plutony to szwadron,
4 szwadrony to pułk.

Uformowano:
1 Pułk Ułanów od nazwiska dowódcy Władysława Beliny-Prażmowskiego zwany „Beliniacy”
2 Pułk Ułanów od nazwiska dowódcy Juliusza Ostoi-Zagórskiego zwany „Ostojacy”

Artyleria:
1 Pułk Artylerii Legionów Polskich

w jego składzie:
2 Dywizjony Artylerii Polowej
1 Dywizjon Haubic
Każdy dywizjon składał się z 2-4 Baterii

W ciągu kolejnych 10 miesięcy wszystkie pułki (od 1 do 7) wchodzące w skład trzech Brygad Legionów utworzyły własne drużyny piłkarskie a dodatkowo w ramach nich powstały drużyny kompanijne, batalionowe i mieszane składające się z żołnierzy różnych mniejszych formacji. Osobne drużyny tworzyły także pułki kawalerii – 1 i 2 Pułk Ułanów oraz Artyleria. Przy Komendzie Legionów powstała natomiast tylko jedna drużyna ale za to jak się później okazało najlepsza!

 

Powstanie drużyny Sztabu Komendy Legionów

Komenda Legionów nie wchodziła w skład żadnej z brygad ani pułków. Była osobną formacją stanowiącą formalny nadzór oraz uzupełnienie w strukturze brygad legionowych. Stanowiła łącznik pomiędzy dowództwem brygad legionowych a dowództwem austriackim, któremu podlegały Legiony. Była to formacja grupująca około 600 żołnierzy.

Wzorem legionistów z artylerii i piechoty I Brygady także młodsza kadra oficerska Kompanii Sztabowej i Intendentury Komendy Legionów postanowiła powołać drużynę piłkarską. W jej składzie znaleźli się dawni piłkarze krakowscy Antoni Poznański i Stanisław Mielech z Cracovii oraz Stanisław Kowalski z Wisły. Powstanie drużyny wymyślonej przez Antoniego Poznańskiego opisał Stanisław Mielech w Kurierze Warszawskim w 1939 r. Później tę anegdotę powróżył w wydanej po wojnie w 1957 r. książce „Gole, faule i ofsajdy”.

Drużyna za czasów piotrkowskich nie posiadała nazwy ale identyfikowana była jako drużyna Sztabu Komendy Legionów, ze względu na przynależność służbową jej członków do Kompanii Sztabowej (uwaga! nie miała jednak nic wspólnego z drużyną Sztabu I Brygady – to inny zespół).

Niewiele wiadomo o jej wynikach sportowych. Udało mi się znaleźć jedynie lakoniczną informacje o meczu rozegranym w maju lub czerwcu 1915 r w Piotrkowie pomiędzy Sztabem Komendy Legionów a austriacką drużyną piłkarską nieustalonego pułku Landhwery. Stanisław Mielech w artykule „Sport w Legionach” w Stadjonie z 1935 r. także pisał o tym, że grał mecz w piłkę w Piotrkowie w 1915 r. przeciwko Austriakom.

Sztabowcy Komendy Legionów niewiele mieli jednak czasu aby trenować sportowe pasje. Wkrótce po powołaniu drużyny nastąpił przemarsz brygad Legionowych na Wołyń, w czasie którego nie udało się rozegrać żadnych meczów. Do wiosny sport piłkarski zamarł. Za to w kwietniu 1916 r. piłkarze drużyny Sztabu Komendy Legionów wystartowali w zmienionej formule ale o tym w kolejnej części tego artykułu.

 

[ Źródła: Dział Zbiorów Specjalnych Centralna Biblioteka Wojskowa, 
Zbiory d. Komendy Legionów, zbiory ikonografii- Centralne Archiwum Wojskowe, 
Narodowe Archiwum Cyfrowe, Nowości Ilustrowane, Kurier Poranny, Ziemia 
Lubelska, Raz Dwa Trzy, Ilustrowany Kurjer Codzienny, Księga 
Pamiątkowa Pogoń Lwów 1903-1939, I brygada Legionów nad 
Nidą w 1915 r.Urszula Oettingen (Europa Orientalis 4/2013), Stadjon, 
Teodor Czepiec - Organizacja Legionów (Radom 1916)
Stanisław Mielech, Sportowe sprawy(...), Stanisław Żmigrodzki 
Przed i po 6 sierpnia - Wspomnienia oficera łączności I Brygady,
British Newspaper Archive, zbiory prywatne ]

Licencja Creative Commons
Ten artykuł (z wyłączeniem zdjęć) jest dostępny na licencji:
Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe.
Obowiązuje podanie źródła - nazwisko autora lub adres bloga (legia.warszawa.pl)
Zdjęcia pochodzące ze źródeł innych niż archiwum autora mogą być objęte innym rodzajem licencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.