Sport w Legionach cz.2:
Rozgrywki na froncie

Sport w Legionach cz.2:
Rozgrywki na froncie

Mecze drużyn legionowych niższego szczebla np. kompanijnych czy batalionowych nie wyróżniały się wyrafinowaną taktyką. Uczestnicy meczu grali zarówno w ataku jak i w obronie w zależności od sytuacji. Nie wszyscy też musieli być w pełni sprawni fizycznie aby kopać piłkę. Na zdjęciu widać, że w tych zawodach słupek wyznaczała miedzy innymi laska jednego z piłkarzy.
Mecze drużyn legionowych niższego szczebla np. kompanijnych czy batalionowych nie wyróżniały się wyrafinowaną taktyką. Każdy z uczestników meczu, w zależności od sytuacji grał zarówno w ataku jak i w obronie. Nie wszyscy też musieli być w pełni sprawni fizycznie aby kopać piłkę. Na zdjęciu widać, że w tych zawodach słupek wyznaczała miedzy innymi laska jednego z piłkarzy.

Okres miedzy jesienią 1915 a początkiem 1916 roku sportowcy legionowi spożytkowali na organizację drużyn, kontakty, wyszukiwanie piłkarzy i planowanie meczów. Gdy w końcu nadeszła wiosna okazało się, że popularność i pasja do uprawiania piłki nożnej w Legionach przerosła wyobrażenia także tych, którzy znali wcześniej ten sport z cywila.

Przyfrontowe „miasta”

W połowie września 1915 r.  I i III Brygada razem z Komendą Legionów wyruszyły przez Kowel w kierunku Wołynia a miesiąc później dołączyła do nich przeniesiona z Karpat II Brygada. W ten sposób późną jesienią 1915 roku miedzy rzekami Stochód i Styr w bliskiej odległości od siebie znalazło się prawie 16 tysięcy legionistów. Dopiero wówczas między żołnierzami polskich brygad legionowych dochodziło do odwiedzin i wspólnych spotkań. Legioniści poznawali się. Wcześniej pułki walczyły osobno co nie sprzyjało kontaktom, również tym sportowym.

Front w tym czasie ponownie się ustabilizował, bitwy zastąpiły potyczki a kontakty miedzy walczącymi stronami ograniczały się do działań zaczepnych. Żołnierze legionowi rozpoczęli przygotowania do zimy. Wybudowano nowe fortyfikacje, linie okopów a także obozy i kwatery zimowe. Nie były to zwyczajne obozy ale spore osiedla, które po trudach dotychczasowego, okopowego życia jawiły się legionistom niczym prawdziwe miasta.

Rozlokowanie obozów legionowych przy linii frontu w 1916 r. w okolicy Wołczecka.
Rozlokowanie obozów legionowych przy linii frontu w 1916 r. w okolicy Wołczecka.

Największym obozem było „Legionowo”, gdzie stacjonowała Komenda Legionów. Zbudowano go 4 kilometry na zachód od Wołczecka. Z równie dużym, a może nawet z większym rozmachem wykonano należące do 4 Pułku Piechoty, fantazyjnie przyozdobione „Rojowe Osiedle” ulokowane niedaleko wsi Optowa.  Nazwę zawdzięczało dowódcy 4 Pułku, płk. Bolesławowi Roi. Inne ważne obozy to Nowy Jastków i Nowe Kukle gdzie stacjonowała reszta III Brygady oraz Nowa Rarańcza. Tam przez pewien czas stacjonował Sztab I Brygady. Na potrzeby Komendy I Brygady wybudowano z kolei Nowy Anielin, wypieszczony stylowy dworek sosnowy z przyległościami. Nazwy wszystkich tych osad legionowych nawiązywały do historycznych miejsc bitew odbytych z udziałem legionistów.

Legionowe boiska i parki sportowe

Pierwsze wzmianki o planowaniu budowy placów z uwzglednieniem potrzeb sportowych znalazłem już w 1915 r. w zapiskach Jana Kruka-Śmigli z 1pp, który opisując pobyt pułku w lasach pod Dzierzkowicami k/Lublina tak wspomniał budowę pozycji:

10 lipca 1915 r.

[…] Po obu stronach wąwozu pobudowaliśmy albo szałasy albo namioty. Główny wąwóz wyglada jak główna ulica w mieście z obydwu stron przystrojona w zieleń. Środek zaś wyczyszczony służy na przechadzki i różne zabawy, jak gra w piłkę, palant etc. […]

Planując infrastrukturę obozową na froncie wołyńskim nie zapomniano również o sporcie. We wszystkich powyżej wymienionych obozach wydzielono boiska piłkarskie, a niektóre wyposażono nawet w specjalnie przygotowane parki sportowe. W takich miejscach znajdowały się zazwyczaj przyrządy do ćwiczeń gimnastycznych np. drążki i kozły. Dla rozrywki w „Rojowym Osiedlu” zbudowano nawet w karuzelę „Diabelski Młyn”. Oprócz wymienionych obozów, legionowe boiska piłkarskie znajdowały się też w oddalonym bardziej na zachód Karasinie nad Wiesiołuchą oraz Czewlu, a także na wysuniętej pod Kostiuchnówkę pozycji w Lasku Polskim.

Kopiec "Unii lubelskiej", skromne upamiętnienie Rzeczpospolitej Obojga Narodów w parku sportowym im. Jana Kilińskiego zbudowanym przez żołnierzy 4 pp, w tle ziemianki legionowe i brama wjazdowa na boisko w Rojowym Osiedlu.
Kopiec „Unii lubelskiej”, skromne upamiętnienie Rzeczpospolitej Obojga Narodów w parku sportowym im. Jana Kilińskiego zbudowanym przez żołnierzy 4 pp, w tle ziemianki legionowe i brama wjazdowa na boisko w Rojowym Osiedlu.

Większość wymienionych legionowych boisk była prowizoryczna, nierówna, z grubsza pozbawiona jedynie większych kęp trawy oraz  z dołami zasypanymi piaskiem. Niektóre z boisk posiadały prowizoryczne ogrodzenia, najczęściej z drutu, za którymi lokowano ławki dla widzów.

Te swoiste „stadiony” legionowe  tworzono na zaadoptowanych specjalnie w tym celu polanach lub łąkach a czasami,  tak jak to miało miejsce w Czewlu, były to po prostu wydzielone miejsca na pastwisku.

Prace przy boiskach często prowadzili sami legioniści-sportowcy.

26 maja 1916.

[…] Po połud naprawiałem z ochotnikami z mojego plutonu boisko piłki nożnej. Potem grałem[…]

31 maja 1916.

[…] Przed południem ukończyliśmy roboty na boisku. Po południu zaś mieliśmy trening, który wypadł nienadzwyczajnie, gdyż piłka nam nieco pękła, a my chcieliśmy ją dokończyć, biliśmy wiec ostro.
(Jan Kruk-Śmigla. Za wierną służbę ojczyźnie, Ruthenus, Krosno 2004 – pisownia oryg.)

Całkowicie wydarniowane i zniwelowane były boiska w Legionowie i w Karasinie ale tylko to pierwsze, jako jedyne z boisk przyfrontowych posiadało  „siatki” piłkarskie  w bramkach. Były charakterystyczne ponieważ wykonano je przy pomocy kijów brzozowych przybitych do stelaży bramkowych.

Boisko 4 pp pod Optową nie było zbyt równe, doły i karby wyrównano szerokimi pasami z usypanego piasku.
Boisko 4 pp pod Optową nie było zbyt równe, doły i karby wyrównano szerokimi pasami z usypanego piasku.

„Sezon” piłkarski 1916

Sprzyjające warunki pogodowe, „infrastruktura” piłkarska oraz spokój na froncie spowodowały, że wiosną 1916 r. sport legionowy niepohamowanie eksplodował z całą mocą. Powstało w tym czasie bardzo dużo różnej jakości drużyn piłkarskich. Najsłabsze tworzyły się już na poziomie plutonów, najlepsze z kolei reprezentowały pułki lub brygady. Gen. Wieniawa-Długoszowski wspominając czasy znad Styru pisał:

Koniec drugiego roku wojny, tj. wiosnę i lato 1916 przyszło nam spędzić nad dolnym Styrem, na sławnych z późniejszych bojów pozycjach nad Kostiuchnówką. Na biernym przez długi czas odcinku frontu czas schodził nam na pogwarkach o polityce, na kumaniu się z Trzecią najpierw, a potem Drugą Brygadą, na międzypułkowych i międzybrygadowych rozgrywkach w piłkę nożną (sporcie namiętnie uprawianym na froncie w czasie wojennego bezrobocia)[…] (Wieniawa-Długoszowski, Wymarsz i inne wspomnienia)

Na szybko zaaranżowane zawody piłkarskie podczas jednego z postojów. Skrzynka, pieniek, piłka i mecz gotowy.
Zaaranżowane ad-hoc zawody piłkarskie podczas jednego z postojów. Skrzynka, pieniek, piłka i mecz gotowy.

W „Zarysie historii wojennej 4-go Pułku Piechoty Legionów” (Warszawa, 1929) przy opisie działalności w 1916 r. podano:

Rozwija się w całej pełni sport a szczególnie najpopularniejsze jego gałęzie: piłka nożna, strzelectwo i tenis. – Szczególnie drużyna piłki nożnej, złożona z graczy przygodnie w pułku zebranych, świeci tryumfy w zawodach rozgrywanych z innemi pułkami Legionowemi.

Trudno z dzisiejszej perspektywy ocenić czy rozgrywki frontowe z wiosny i lata 1916 r. odbywały się według jakiegoś schematu. Badając ten temat nie trafiłem na żadne informacje pozwalające przypuszczać, że charakter meczów mógł być inny niż towarzyski. Wieniawa pisał o rozgrywkach miedzy pułkami czy miedzy brygadami ale rozumieć to trzeba jedynie jako rywalizacje odpowiadających sobie rangą zespołów piłkarskich na szczeblu pułków i brygad.

Trzeba jednak zaznaczyć, że w czasie niektórych imprez legionowych zdarzało się, że rozgrywano kilka meczów jeden po drugim co może świadczyć o graniu mini-turniejów.

Poważniejsze zawody piłkarskie rozgrywano najczęściej w formule meczu a następującego po nim rewanżu. Nie było to ścisłą regułą bo nie zawsze pozwalały na to warunki ale zgoda na rewanż miała przede wszystkim charakter dżentelmeński. Proponowanie rewanżu było postrzegane z reguły jako postępowanie fair wobec pokonanego przeciwnika.

Rozgrywki uwzględniały adekwatny poziom wyznaczany według hierarchii wojskowej. Drużyny pułkowe raczej nie grały meczów z plutonowymi czy kompanijnymi. Nie robiły tego nie tylko bo nie wypadało. Mecze drużyn równorzędnych formacji wprowadzały bowiem element uczciwej rywalizacji. Pozwalały ocenić jakość i siłę poszczególnych zespołów i jednoznacznie wskazać lepszy z nich. Zdarzały się jednak rozgrywki drużyn z różnych szczebli, szczególnie gdy brały w nich udział drużyny reprezentacyjne, na przykład reprezentacji brygady z drużyną pułkową innej brygady. Reprezentację brygady tworzyli najlepsi piłkarze drużyn pułkowych wchodzących w jej skład. Na przykład w reprezentacji III Brygady grali piłkarze na co dzień grający w drużynach 4 i 6 pułku.

Sezon 1916 roku był intensywny, w dni świąteczne boiska były mocno oblężone. Na niektórych z nich rozgrywano nawet po kilka meczów dziennie. Trwał jednak krótko, bo od marca do pierwszych dni lipca. Rozgrywki przerwała bowiem ofensywa rosyjska a legionowi piłkarze z dnia na dzień zamienili boiska na okopy wracając do wojennej rzeczywistości.

Pod pociskami

Można by domniemywać, że rozrywka jaką zorganizowali sobie legioniści mimo bliskiej obecności frontu była całkowicie bezpieczna ponieważ działania wojenne w tym okresie charakteryzowały się słabą intensywnością. Rzeczywiście, front ostygł ale nie oznaczało to, że nie prowadzono ataków zaczepnych, które pod postacią większych lub mniejszych incydentów nadal charakteryzowały działania obu walczących stron. Zdarzało się, że Rosjanie widząc spore zgromadzenia wrogich żołnierzy biegających za piłką po prostu ostrzeliwali boisko.

Matche footballowe w przededniu ofensywy Brusiłowa na zawsze pozostaną miłym wspomnieniem. Na tych to matchach zbliżano się z różnych pułków i brygad, zapoznawano się ściślej. Że tam nierzadko lotnik rosyjski przypatrywał się zawodom z góry, wyrażając swój zachwyt kulomiotem lub co gorsza sprowadzał salwę za salwami austriackiej artylerii w górę, skąd spadał grad ołowiu i potężne łuski szrapnelowe – któż na to zważał z zajętych grą sportowców (M. Dąbrowski, Żołnierz I Brygady. Kampania na Wołyniu (2.IX.1915 r.-8.X.1916 r.)

Kwiecień 1916 r. Mecz drużyn kompanijnych 1 Pułku Piechoty rozegrany w Karasinie
Kwiecień 1916 r. Mecz drużyn kompanijnych 1 Pułku Piechoty rozegrany w Karasinie.

Najbardziej narażone na ostrzał było boisko w Lasku Polskim. Było najbliżej wysuniętym placem gry w kierunku frontu i znajdowało się na pozycji doskonale widocznej dla Rosjan. Widok beztroskich i uganiających się za piłką wrogów tuż pod nosem widocznie irytował Rosjan. Nie szczędzili zatem pocisków próbując ustrzelić piłkarzy. Wspomina o takich zdarzeniach w pamiętniku wojennym Wacław Lipiński, legionista 1 Batalionu, 5 Pułku.

1 maja. „Lasek Polski”.
[…]Po południu na boisku grała w piłkę 1 i 2 kompania. Moskale łupili trochę szrapnelami na drogę niedaleko pułku. Na pozycje przyjechał Dziadek. Komendant zdrów i dobrze się czuje. Poza tym nikt tu się nie spodziewa większego ruchu – sądzą ogólnie, ze my tu długi czas spędzimy na pozycyjnych walkach. […]

2 maja. „Lasek Polski”.
[…] Po południu ożywiona gra w piłkę, przy wtórze pękających o 200-300 kroków szrapneli rosyjskich. Grała 1 i 2 kompania a potem nasz pluton z II i III. […]

12 maja. „Lasek Polski”.
Dziś dzień uroczysty, bo na boisku sportowym ma się spotkać nasz batalion z batalionem II. Od godziny już zapełniać się począł „Lasek Polski” wszystką wolną od zajęć żołnierską wiarą. Są i szarże – Berbecki, Wyrwa, Sław, Narbutt – wszyscy komendanci plutonów i kompanii. Gra była zażarta, nie przerywano jej ani na chwilę, choć Moskale jakby się zwidzieli, co tu się rozgrywa – bić poczęli szrapnelami. Pękały wokół boiska, lecz rozentuzjazmowana wiara i rozżarci gracze ani myśleli ustępować. […]

Inni autorzy wspomnień o sporcie legionowym rzadziej wspominają o tego typu incydentach. Najczęściej ich wspomnienia dotyczą jednak meczów rozgrywanych na boiskach położonych nieco dalej od pozycji rosyjskich. W przedwojennej prasie od czasu do czasu zdarzały się informacje podkreślające niebezpieczeństwo związane z uprawianym przez legionistów na froncie sportem:

Najpowszechniej znane, jeszcze z zawodów na froncie, kiedy odbywały się matche niejednokrotnie w ogniu nieprzyjacielskiej artyleryi były drużyny 1, 4, 7 pp oraz drużyny artyleryi i 2. p ułanów. wszystkie te drużyny posiadały graczy przeważnie z galicyjskich kół sportowych, które w ostatnich latach cieszyły się dużą sławą. (Nowości ilustrowane – 12.05.1917)

Autorzy nielicznych opracowań powojennych wspominających sport legionowy najczęściej nie uwzględniali w swoich artykułach wspomnień Lipińskiego ponieważ jego książki po 1950 roku znalazły się na indeksie publikacji zakazanych i zostały wycofane z bibliotek. Wacław Lipiński  został bowiem w 1947 r. podczas procesu pokazowego uznany za wroga ludu i skazany na karę śmierci. Zamieniono ją na dożywocie ale rok później zmarł nagle przebywając „pod opieką” funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w więzieniu we Wronkach. Staraniem cenzury PRL miał natomiast zostać zapomniany.

Spontanicznie lub profesjonalnie

Od czasu pierwszych kopnięć piłki przez Legunów czyli od wiosny 1915 r. sport piłkarski w Legionach przeszedł znaczne przeobrażanie. Wiosną 1916 r. drużyny słabsze i niższego szczebla najczęściej nadal uprawiały sport spontanicznie, grając mecze bez wcześniejszych anonsów, specjalnych treningów czy przygotowań, często biegając za piłką po boisku w mundurach a nawet czapkach na głowach.

Nowe drużyny nadal startowały od zera, ale dynamika rozwoju niektórych z nich była wprost niewiarygodna. Drużyna piłkarska 6 Pułku Piechoty w ciągu 12 miesięcy rozwinęła się tak silnie, że w 1917 r. grała już jak równa z Legią, uważaną za najlepszą legionową drużynę. Jej początki pokazują jaki potencjał drzemał w sportowcach frontowych.  We wspomnieniach oficerów 6 Pułku pisanych z okopów wołyńskich znajdujemy taki oto zapis:

[…] oto pewnego dnia ukazała się na polanie, namiętnie uganiająca za piłką drużyna footbalowa. Ze ździwieniem przekonano się, że rolę piłki nożnej odgrywają… stare spodnie, zwinięte w kłębek i przewiązane sznurkiem. Z czasem, prawdziwa skórzana piłka wyrugowała niefortunne spodnie, a drużyny zaczęły urządzać zawody w piłkę nożną, których rezultaty były wprost zadziwiające. (pisownia oryg. Rok bojów na Polesiu 1915-19l6. Notatki i szkice oficerów 6 Pułku Legionów Polskich, Warszawa 1917)

Wiele meczów drużyn niższego szczebla na przyfrontowych boiskach wyglądało jak na powyższym zdjęciu. Zawodnicy przeciwnych drużyn nie różnili się strojami.
Wiele meczów drużyn niższego szczebla na przyfrontowych boiskach wyglądało jak na powyższym zdjęciu. Zawodnicy przeciwnych drużyn nie różnili się strojami.

Drużyny pułkowe czy brygadowe do rozgrywek podchodziły jednak z pełną powagą. Zainwestowały w specjalne stroje piłkarskie i wzorem klubów cywilnych posiadały własne barwy, emblematy, ustalonych kapitanów pełniących w tym czasie funkcje trenerskie oraz zaplecze „działaczy” dbających o to aby drużynom niczego nie brakowało.

Przed meczem drużyny 1 pp z 4 pp Jan Kruk-Śmigla tak wspominał przygotowania do meczu:

[…] Po załatwieniu spraw służbowo-formalnych udałem się do naszej niby szatni gdzie dostaliśmy całkiem nowy kostium i buty przerobione na footbalowe. Dobrześmy w tym wyglądali, ale spodziewaliśmy się jednak przegranej. Czwartacy przyszli w koszulkach niebieskich, a w spodenkach białych, my zaś w kostiumach białych z czerwonymi opaskami.[…]

Często takie zespoły posiadały także formalnie wybrane zarządy, prezesów, ich zastępców lub przynajmniej opiekunów wywodzących się z wyższej szarży oficerskiej. Struktura klubów sportowych zaczerpnięta ze sportu cywilnego po okrzepnięciu w kolejnym roku wojny pozwoliła drużynom legionowym skutecznie i na równi rywalizować ze sportem cywilnym.

Drużyny pułkowe zawsze w strojach sportowych, często z emblematami na piersi godnie starały się reprezentować swoje pułki
Drużyny pułkowe zawsze w strojach sportowych, często z emblematami na piersi godnie starały się reprezentować swoje pułki.

W przypadku tego typu zespołów dbano bowiem szczególnie o jakość piłkarską. Graczy słabszych zastępowano lepszymi wynajdowanymi w pułkach. Znane są też przypadki przeprowadzanych celowych treningów piłkarskich co często nawet wśród drużyn cywilnych było wówczas rzadkością.

Drużyna Sportowa „Legia”

Drużyna Sztabu Komendy Legionów powołana w 1915 r w Piotrkowie również znacznie się zmieniła. Po dokonaniu wzmocnień „profesjonalistami” z innych formacji na jej podwalinach stworzono nowy „team”. Na zebraniu założycielskim w Legionowie w kwietniu 1916 r. nadano mu nazwę Drużyna Sportowa „Legia”, wybrano władze, przyjęto barwy biało-czarne ambitnie tworząc namiastkę pierwszego klubu sportowego wśród polskich żołnierzy a w konsekwencji obecnie najbardziej utytułowanego klubu w Polsce. Legia początkowo grała w jednolitych białych strojach wykonanych z bielizny mundurowej, później prowizoryczne stroje zastąpiły fachowe koszule przyozdobione poprzecznym czarnym pasem i tego samego koloru emblematem z białą literą „L” na piersi.

Z drużyn legionowych nie tylko Legia posiadała własną nazwę. Odnotowałem także inne przypadki nadawania nazw drużynom legionowym. W prasie relacjonującej wówczas z rzadka wydarzenia piłkarskie z Wołynia nie zwracano jednak uwagi na kwestie formalne. Zespoły określano zgodnie z nomenklaturą wojskową czyli pochodną od formacji z jakiej się wywodzili jej członkowie lub opiekunowie. O Legii, która po kwietniu 1916 r. miała już własną nazwę nadal zatem w prasie pisano – drużyna Sztabu Komendy Legionów lub krócej, drużyna Komendy Legionów. Prasa w tym okresie piłkę w Legionach traktowała bowiem w formie fanaberii lub ciekawostki nie przykładając szczególnej wagi do nazw, emblematów czy barw.

Skutkiem tego dziś część autorów opracowań dotyczących piłkarstwa polskiego z okresu I wojny światowej ma problem z odróżnieniem drużyny sztabowej od Legii. Stanisław Mielech w książce „Sportowe sprawy i sprawki” (1963) opisując powstanie Legii uzasadniał dlaczego jako założyciele zdecydowali się nadać drużynie nazwę i nie chcieli być kojarzeni jedynie z jedną formacją legionową. Podobne jego uzasadnienie można znaleźć w opublikowanym jeszcze przed wojną artykule prasowym dodatku sportowego IKC. W nim również opowiadał dlaczego nie pozostano przy „Drużynie Sztabowej” ale na jej fundamentach zdecydowano się powołać „profesjonalną” Drużynę Sportową Legia.

Najsławniejszą drużyną legjonową była LEGIA. Powstała w Legjonowie i dlatego była uważana za drużynę kmdy Legjonów. Tak jednak nie było, rekrutowała się, bowiem z szeregu zawodników pułkowych, wybitnych zawodników, którzy znali się z boisk i złączyli się w jednej drużynie, aby sobie uczciwie, „bez patałachów zagrać”. Był to więc zespół „zawodowców”; piłkarskich. (St.Mielech, Legjoniści na boiskach sportowych – Raz,Dwa,Trzy 08/1939)

O rozbieżnościach z nazewnictwem Legii z czasów legionowych pisałem też szerzej w artykule „Drużyna Legionowa czy Legia?”

Legia na własnym boisku w Legionowie. Zdjęcie najprawdopodobniej z czerwca 1916 r.
Legia na własnym boisku w Legionowie. Zdjęcie najprawdopodobniej z końca czerwca 1916 r.

Home – Away

Obozy legionowe ulokowane były zazwyczaj w odległości od kilku do kilkunastu kilometrów od siebie wiec stosunkowo łatwo było o organizację meczów. Służba w okopach była pełniona przez poszczególne formacje wymiennie co oznacza, że pułki zamieniały się miejscami zakwaterowania. Stacjonowały przez pewien czas na linii frontu aby następnie zostać odesłanym na tyły. Ich miejsce zajmowały przeniesione z odwodów inne pułki. Mimo tego według miejsc stacjonowania formacji legionowych wiosną 1916 r. oraz przy wykorzystaniu danych z pamiętników i materiałów ikonograficznych można wskazać miejsca, w których poszczególne drużyny najczęściej rozgrywały swoje mecze.

Poniżej pozycje stacjonowania i tym samym rozgrywania meczów ważniejszych drużyn legionowych w 1916 r.:

1 Pułk Piechoty – Karasin, Nowy Anielin, Nowa Rarańcza,
2 Pułk Piechoty – Karasin
3 Pułk Piechoty – Karasin, Liszniówka
4 Pułk Piechoty – Rojowe Osiedle
5 Pułk Piechoty – Liszniówka, Lasek Polski
6 Pułk Piechoty – Nowe Kukle
7 Pułk Piechoty (w zasadzie Bataliony V i VI) – Lasek Polski
Dywizyjny Zakład Sanitarny – Legionowo
Sztab I Brygady – Nowa Rarańcza
1 Pułk Ułanów – Czersk (Majdan)
2 Pułk Ułanów – Czewl
Drużyna Sportowa Legia – Legionowo

Święto pułkowe czyli ważne wydarzenie sportowe

Najważniejsze mecze rozgrywano przy okazji ważnych uroczystości wojskowych lub świąt kościelnych. Do takich wydarzeń należy zaliczyć poza Wielkanocą również wszelkie święta pułkowe. Wynika z tego, że zawody sportowe nie były jedynie traktowane jak rozrywka ale posiadały rangę wydarzenia. Na mecze zapraszano wówczas oficjalnie wysokich rangą dowódców innych pułków lub sztabu. Obecność pułkowników czy generałów sztabowych podczas zawodów własnej formacji była normą.

Ze szczególnym rozmachem odbyła się uroczystość pierwszej rocznicy powołania 4 Pułku Piechoty obchodzona w Rojowym Osiedlu pod Optową. Przy tej okazji uroczystościom towarzyszyły szerzej zorganizowane zawody sportowe. Był konkurs strzelecki, były zawody szermiercze, były rozgrywki piłkarskie. Dowódca 4 Pułku, Bolesław Roja wyjątkowo ambitnie podchodził bowiem do wszelkiej rywalizacji między-pułkowej.

Uroczystość odbyła się 28 maja 1916 r. w obecności całego panteonu legionowych gości nie tylko z pobliskich obozów ale nawet z Krakowa, Lublina czy Warszawy. Byli przedstawiciele wojsk sojuszniczych, NKN, zaproszenia otrzymali nawet dziennikarze, pisarze i literaci. Generalnie mjr. Roja i mjr. Galica zaprosili chyba wszystkich, ale jak poniżej widać nie wszyscy akurat mogli na front wołyński dojechać.

Relację z obchodów święta opisały szczegółowo krakowskie Nowości Ilustrowane podając jednocześnie, że tego dnia odbył się mecz „Czwartaków” z „Zuchowatymi” czyli 4 i 5 Pułku Piechoty. Wygrali go gospodarze 3:0.

Podawana w różnych publikacjach data tego wydarzenie jest jednak dosyć płynna. W „Zarysie historii wojennej 4-go Pułku Piechoty Legionów” (Warszawa,1929) opisane święto umiejscowiono 29 maja 1916 r.

Z kolei we współcześnie pisanej książce Szlak Bojowy Legionów Polskich. (Kraków,Wydawnictwo M, 2014) Janusz Tadeusz Nowak podaje, że święto „Czwartaków” odbyło się 6 czerwca 1916 a w ramach jego obchodów rozegrano mecz piłkarski pomiędzy 1. i 4. Pułkiem Piechoty (czyli według tego autora przeciwnikiem 4pp była wówczas zupełnie inny drużyna). Szczerze mówiąc, nie znalazłem jednak potwierdzenia dla ustaleń Tadeusza Nowaka. Nie wiem również z jakiego źródła korzystał ustalając przeciwnika meczu. Precyzyjniej mówiąc sam również ustaliłem, że mecz 1. i 4. Pułku miał miejsce dnia 6 czerwca 1916 r. ale z cała pewnością nie odbywał się on w ramach wspomnianego święta pułkowego.  Z kronikarskiego obowiązku informuję zatem, że występują w tym temacie rozbieżności u różnych autorów.

W zdecydowanej większości przeszukiwanych przeze mnie materiałów z epoki jednak najczęściej podawaną datą święta pułkowego 4 pp i granego wówczas meczu był 28 maja a przeciwnikiem Czwartaków była drużyna 5 Pułku.

Mecz 1 Pułku z 4 Pułkiem rozegrany 6 czerwca 1916 r. Bramka "Czwartaków" w opałach.
Mecz 1 Pułku z 4 Pułkiem rozegrany 6 czerwca 1916 r. Bramka „Czwartaków” w opałach.
Frekwencja kibiców na meczach legionowych mogła budzić zazdrość u niejednego klubu cywilnego.
Frekwencja kibiców na meczach legionowych mogła budzić zazdrość u niejednego klubu cywilnego. Kliknij na zdjęcie aby się przekonać.

Podobną rangę miały dwa mecze 2 i 3 Pułku Piechoty rozegrane w maju 1916 r. Karasinie. Oba zakończyły się zwycięstwem 3 pułku. Pierwszy 5:4 a drugi skromnym 1:0. Tutaj udało mi się ustalić datę rewanżowego spotkania. Miało ono miejsce 14 maja 1916 r. Opis meczu przedstawił natomiast Józef Lasoń w wydanej w 1918 r. książce „Legiony na Wołyniu”.

Rozpoczęła się walka – drugi pułk contra trzeciemu. Na polance ongiś zagonach rolnych, wystąpili przeciwnicy w footbalowych kostyumach wojennych, częścią z bielizny wojskowej zrobionych, częścią z własnej. Drugi pułk oznaczony czerwoną gwiazda na piersiach, trzeci – opaską seledynową na ramieniu. Starszyzna spoczęła na przygotowanych ławkach, muzyka zagrała, rozpoczął się popis.  Warunki atmosferyczne sprzyjały, zapaśnicy nie kąpali się w kałuży, jak przy pierwszej grze, którą wygrali footbaliści 3 pułku mając 5:4. Dzisiejszy match miał być rewanżem za przegraną. Z zajęciem przypatrywali się uczestnicy, legioniści II brygady, grze, komentując dobry rzut piłki, czy  też odbicie oklaskami i wiwatowymi okrzykami. Chwilami miało się wrażenie, że jest się na Błoniach krakowskich widzem, uczestnikiem zapasów footbalowych, kiedy gra dochodziła do punktu kulminacyjnego. Jednakże gra ostatnia prowadzona była ospale, zakończona zwycięstwem 3 pułku – 1:0. tak wiec uprzyjemniamy sobie wypoczynek, po którym znów trzeba będzie na inne igrzyska wyruszyć!…

Rewanżowy mecz pomiędzy 2 i 3 Pułkiem Piechoty rozegrany 14.05.1916 r w Karasinie. Wynik 1:0 dla 3 Pułku. Z dużą dozą prawdopodobieństwa sędzią tych zawodów był Orest Dżułyński, którego charakterystyczną sylwetkę w mundurze widać na fotografii
Rewanżowy mecz pomiędzy 2 i 3 Pułkiem Piechoty rozegrany 14.05.1916 r w Karasinie. Wynik 1:0 dla 3 Pułku. Z dużą dozą prawdopodobieństwa sędzią tych zawodów był Orest Dżułyński, którego charakterystyczną sylwetkę w mundurze widać na fotografii.

Kolejnym tego typu meczem rozgrywanym z pełną „pompą” było spotkanie pomiędzy dwoma pułkami ułańskimi. „Beliniacy” kontra „Ostojacy”. Odbyło się w Czewlu na odwodowych pozycjach frontu wołyńskiego. Na „trybunach” spotkali się oficerowie obu pułków, była orkiestra i wspólne fotografie. Księga Pamiątkowa Pogoni Lwów podała wynik meczu jako 3:7 dla ułanów Ostoi (2 Pułk). Nie udało mi się jednak ustalić dokładnej daty tego meczu.

Mecz 1 Pułku Ułanów z 2 Pułkiem Ułanów rozegrany około maja 1916 r. w Czewlu.
Mecz 1 Pułku Ułanów z 2 Pułkiem Ułanów rozegrany około maja 1916 r. w Czewlu.
Pogawędka dowódców ułańskich (od lewej) rtm.Władysława Beliny Prażmowskiego (1 Pułk Ułanów) i rtm.Juliusza Ostoi Zagórskiego (2 Pułk Ułanów) z okazji meczu ich podopiecznych.
Pogawędka dowódców ułańskich (od lewej) rtm.Władysława Beliny Prażmowskiego (1 Pułk Ułanów) i rtm.Juliusza Ostoi Zagórskiego (2 Pułk Ułanów) z okazji meczu ich podopiecznych.

Niektóre informacje o meczach pułkowych udawało mi się znaleźć w niszowych czasopismach wydawanych „ręcznie” w kilkuosobowych zespołach. Rzetelność takich sprawozdawców jest jednak dyskusyjna bo czasopisma tego typu zazwyczaj miały charakter satyryczny. Prześmiewczo i lakonicznie przedstawiały różne informacje. Czasami jednak mimo tego można było wyłuskać kto z kim grał, kiedy, gdzie i jaki był wynik meczu.

W niedzielę 16-go odbył się mecz na boisku 1-go baonu między 4 pułkiem a komendą 3-iej brygady. Okropność!! Deszcz lał a i tak gości zebrała się kupa: i major Galica, i kpt. Zagórski, i rtm. Kochański, i kpt. Zarajski, i kpt. Sikorski, i kpt. Bończa i innych kupa. Muzyka gra, piłka goni, deszcz pada. Koniec końcom wlepili Czwartacy Brygadczykom 7 obliczonych bram na 4. Najlepi to się spocił podp. Krudeski, który z całym poświeceniem bronił honoru brygady długiemi nogami.

Wyblakły i trudny do odczytania po 102 latach fragment czasopisma Czwartaków "Reluton", w którym znalazłem informacje o meczu 4pp z III Brygadą
Wyblakły i trudny do odczytania po 102 latach fragment czasopisma Czwartaków „Reluton”, w którym znalazłem informacje o meczu 4pp z III Brygadą.

Komendant Piłsudski i dowódcy legionowi na meczach

Komendant Józef Piłsudski na boisku w Nowej Rarańczy na froncie wołyńskim
Komendant Józef Piłsudski na boisku w Nowej Rarańczy na froncie wołyńskim.

O tym, że notable legionowi chętnie bywali na zawodach swoich podwładnych można się przekonać z licznych zdjęć i wspomnień pisanych z okresu pobytu Legionów na Wołyniu. Często przewijają się na trybunach postacie: Roupperta, Litwinowicza, Norwida-Neugbauera, Piskora, Beliny-Prażmowskiego, Zagórskiego, Wieniawy-Długoszowskiego, Puchalskiego, Rydza-Śmigłego, Knoll-Kownackiego, Burgharda i innych dowódców legionowych.

W przekazach i pamiętnikach można znaleźć również informacje o aktywnym udziale niektórych z nich w piłkarskich meczach. Gen. Stanisław Rouppert wspominając drużynę Sztabu I Brygady nie tylko precyzyjnie wymieniał poszczególne pozycje na boisku oficerów sztabowych i kawalerzystów ale podawał również, że w składzie tego „teamu” z wyższych dostojników czasem grywał szef sztabu I Brygady ppłk. Sosnkowski oraz mjr. Śmigły.

Józef Piłsudski również chętnie pojawiał się na takich wydarzeniach. Samo przybycie na zawody wodza Legionów powodowało, że wokół boiska gromadziło się znacznie więcej zaciekawionych legunów mimo że i bez tego drużyny legionowe na frekwencję widzów nie mogły narzekać.

Istnieje co najmniej kilka udokumentowanych zdjęciami i wspomnieniami wydarzeń sportowych, które swoja obecnością zaszczycił Komendant. Pomijając przypadkowe oglądanie gry drużyny 1 Pułku Piechoty nad Nidą w 1915 r., o którym wspominał Józef Garbień (zdarzenie opisałem w pierwszej części tego artykułu) to oficjalnie na zawodach piłkarskich Brygadier Piłsudski pojawił się dopiero podczas święta Czwartaków.

Później jeszcze kilkukrotnie widzimy go na boiskach przyfrontowych w okresie do lipca 1916 r. Na przykład w pamiętniku Jana Kruka-Śmigli pod datą 6 czerwca 1916 r.  czytamy o jego obecności na zwycięskim meczu 1pp z 4pp, dodatkowo z wyraźną sugestią po czyjej stronie rzekomo były podczas zawodów sympatie Komendanta:

Publiczność z I Bryg szaleje z radości, z trzeciej zaś ze złości. Na meczu był obecny Dziadziu i wszyscy pułkownicy I Bryg i pułkownik Roja. Dziadziu nie mniej był z nas zadowolony, jak po najlepszym ataku na mochów. 1 pułk zrobił tym meczem straszny zawód publiczności, która sądziła, że przegramy.

Oczywiście powyższa obecność wodza I Brygady dotyczy jedynie okresu frontowego i 1916 r. Nie biorę pod uwagę licznych meczów drużyn legionowych z cywilnymi w obecności Józefa Piłsudskiego rozegranych już w czasie stacjonowania Legionów w Królestwie w 1917 r. Według oficerów bliskich Komendantowi Piłsudskiemu w okresie wołyńskim jego udział w wydarzeniach sportowych miał charakter niemal powszechny.

Niezwykle interesującym był stosunek do sportu Komendanta. Piłsudskiego. Zdawałoby się, że ten. wielki człowiek, zawsze zajęty, względnie zamyślony, na którego głowie spoczywała nie tylko dola I. Brygady, ale i cała polityka polska — nie znajdzie chwili wolnej, aby być obecnym na meczu, których wiele rozgrywano na boisku I. Brygady w pierwszej połowie 1916 r. A jednak prawie żadnego ciekawszego meczu Komendant nie pominął, a co ważniejsze, obserwował pilnie grę do końca i cieszył się każdą poprawną kombinacją, oraz dobrze zdobytą bramką. Widocznie sport dla Komendanta Piłsudskiego nie był tylko rozrywką: wypoczynkiem po ciężkiej pracy. Ten wielki wychowawca widocznie już wówczas uważał sport za czynnik wychowawczy pierwszorzędnej wagi. (Franciszek Polniaszek, Moje wspomnienia o sporcie w oddziałach I Brygady. – Księga Pamiątkowa Pogoń Lwów 1903 – 1939)

Charakterystycznym jest, że wszyscy znani piłkarze z boisk przedwojennych wspominali swoje występy w obecności  komendanta Piłsudskiego niczym najwyższe wyróżnienia, motywujące ich do pokazania maksymalnej jakości sportowej. Józef Garbień z lwowskiej Pogoni opowiadał:

Zawody piłkarskie: Sztab I Brygady contra 1 p. p. Leg. Pol. w obecności Komendanta! Chyba już nigdy w życiu nie nadarzy się taka okazja rozgrywania zawodów w tak dostojnej obecności! I nigdy nie będę mógł „kiwać” moich przeciwników tak, jak wtedy! A jakie przyjęcie po meczu w Sztabie I Brygady! Cała brać piłkarska obsiadła koniec długiego stołu, naprzeciw Komendanta. Wśród nas sędzia por. Orest Dżułyński.
Moment podania do stołu ciastek zrobił piorunujące wrażenie. Gdyby nie obecność Komendanta, porwałbym całą tacę tych dawno nie widzianych smakołyków. Nawiasem mówiąc, i tak, pomimo uwag Dżułyńskiego, aby przy stole „fason trzymać” i nie brać po kilka ciastek, lecz po jednym, porwałem… trzy. I jakoś nikt tego mi za złe nie wziął. Dobrze zresztą było mówić takiemu Dżułyńskiemu „bierz tylko jedno”, skoro on był na wikcie oficerskim, a ja na zupie…

Drużyna 1 Pułku Piechoty Legionów
Drużyna 1 Pułku Piechoty Legionów.

Z kolei Stanisław Mielech w 1935 r. w artykule wspomnieniowym o Marszałku Piłsudskim napisał:

Pierwsze moje wspomnienie sportowe o Marszałku Piłsudzkim łączy się z pierwszą grą „Legii” przed Komendantem. Działo się to na boisku na pozycji pod Optową. 4 p. p obchodził święto pułkowe, na które generał (podówczas major) Roja zaprosił Komendanta i sztab I Brygady. Do programu uroczystości wchodził mecz piłkarski Czwartaków z Legią (protoplastką dzisiejszego W.K.S. Legia), już wówczas uchodzącej za najsilniejszą drużynę wojskową. W drużynie tej znalazłem się i ja obok ś.p. Poznańskiego, Zdzisława Czermańskiego, Strojka i wielu innych znanych w świecie sportowym osobistości.

Mecz zaczął się pod złemi dla nas aspiracjami. Czwartacy w krótkim czasie strzelili nam trzy bramki. Mecz nie był zbyt interesujący, a tempo gry wolne. Jestem przekonany, iż zeszlibyśmy wówczas z boiska pokonani, gdyby nie to, że gen. Roja przyprowadził w tym momencie na mecz Komendanta i jego oficerów. Widok Dziadka i parę słów zachęty rzucone przez Poznańskiego, „że teraz należy pokazać, co się umie” sprawiły, że poszliśmy do ataku z całą furią. Wprawdzie i 4 p.p. zaczął grac żywiej lecz to nie wstrzymało naszego impetu. Zaczęliśmy odbijać bramkę po bramce a mecz stał się bardzo interesujący. Gdy już Legia zaczęła przeważać, gen. Roja ambitny na punkcie sukcesów sportowych swojego pułku zaproponował Komendantowi obejrzenie innych atrakcji „święta”. Mecz wygraliśmy w stosunku 6:4 bramek.

Nie pierwszy to raz kiedy autorzy wspomnień mylą jednak okoliczności meczu. Problem jest bowiem taki, że płk. Roja organizował tego typu zjazdy establishmentu legionowego wiosną 1916 r. w zbliżonym czasie stosunkowo często (co najmniej trzykrotnie). Wszystkie one były uświetnianie rozgrywkami piłkarskimi stad ich uczestnikom myli się czas zawodów. Na szczęście autorzy zdjęć chronologicznie datowali swoje fotografie co przy analizie występujących na zdjęciach postaciach oraz ich charakterystycznym ustawieniu pozwala określić miejsce, datę i wydarzenie. Poniżej przykład.

Zachowało się kilka zdjęć ze wspominanego przez Mielecha meczu. Komendant Józef Piłsudski oraz płk. Bolesław Roja 18 czerwca 1916 r. jak widać, ze sporym zainteresowaniem obserwowali mecz z "trybuny" boiska pod Optową. To właśnie wówczas grały Legia i 4 Pułk Piechoty. Wygrała Legia 6:4.
W zbiorach Muzeum UJ w kolekcji ikonograficznej A.Dulęby i S.Muchy zachowało się kilka datowanych zdjęć ze wspominanego przez Mielecha meczu. Komendant Józef Piłsudski oraz płk. Bolesław Roja 18 czerwca 1916 r. jak widać, ze sporym zainteresowaniem obserwowali mecz z „trybuny” boiska pod Optową. To właśnie wówczas grały Legia i 4 Pułk Piechoty. Wygrała Legia 6:4.
Z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że to to samo wydarzenie jak na zdjęciu poprzednim. Te same osoby, tak samo ustawione z tymi samymi szczegółami ubiorów, te same "meble". Fotografię po raz pierwszy opublikowała Ilustrowana Kronika Legionów błędnie podając, że zostało wykonane na święcie pułkowym 4pp. Później Księga Pamiątkowa Pogoni Lwów dodała, że grały wówczas Sztab Komendy Legionów i 4 pp oraz podała wynik 6:4 i tak już powielano opis tego zdjęcia przez całe lata. Gdy rozgrywano mecz nie istniała już jednak drużyna Sztabu Komendy Legionów, zastąpiła ją od kwietnia 1916 Legia co potwierdzają gazety z 1917 r. Prezentując dorobek Legii na Wołyniu wykazywały ten mecz jako jeden z dwóch przez nią rozegranych z 4 pp. Fotografię wykonano po meczu uwieczniając reprezentantów obu drużyn z Komendantem Piłsudskim i płk. Roją. Z Legii stoi obrońca Edmund Hardt (najwyższy) a z 4 Pułku bramkarz Józef Suchodolski. Na marginesie on również znalazł się w Legii ale dopiero w 1922 r. już w Warszawie, pod koniec swojej kariery sportowej.
Z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że to to samo wydarzenie jak na zdjęciu poprzednim. Te same osoby, tak samo ustawione z tymi samymi szczegółami ubiorów, te same „meble”. Fotografię po raz pierwszy opublikowała Ilustrowana Kronika Legionów błędnie podając, że zostało wykonane na święcie pułkowym 4pp. Później Księga Pamiątkowa Pogoni Lwów dodała, że grały wówczas Sztab Komendy Legionów i 4 pp oraz podała wynik 6:4 i tak już powielano opis tego zdjęcia przez całe lata. Gdy rozgrywano mecz nie istniała już jednak drużyna Sztabu Komendy Legionów, zastąpiła ją od kwietnia 1916 Legia co potwierdzają gazety z 1917 r. Prezentując dorobek Legii na Wołyniu wykazywały ten mecz jako jeden z dwóch przez nią rozegranych z 4 pp. Fotografię wykonano po meczu uwieczniając reprezentantów obu drużyn z Komendantem Piłsudskim i płk. Roją. Z Legii stoi obrońca Edmund Hardt (najwyższy) a z 4 Pułku bramkarz Józef Suchodolski. Na marginesie on również znalazł się w Legii ale dopiero w 1922 r. już w Warszawie, pod koniec swojej kariery sportowej.

W drodze do Królestwa

Po krwawej bitwie pod Kostiuchnówką, Legiony wycofały się na zachód na linię Stochodu a po pewnym czasie zostały przewiezione do Baranowicz na Litwie, a stamtąd do różnych miast w Królestwie. W czasie od lipca 1916 r. do marca 1917 najprawdopodobniej nie rozgrywano ważniejszych meczów piłkarskich takich jak spotkania miedzy-pułkowe czy te z udziałem reprezentacji brygad. Nadal jednak grano na niższym szczeblu i spontaniczne.

Z całą pewnością w Baranowiczach grały ze sobą również zespoły z pułków I Brygady. Wspomina o tych meczach Józef Garbień. Z pobytu w Powrusku zachowały się także zdjęcia ze zorganizowanych tam zawodów lekkoatletycznych. Miał tam najprawdopodobniej miejsce również  mecz „międzynarodowy” drużyny I Brygady z Teamem Bawarczyków. Zdjęcie z tego meczu poniżej.

Według archiwistów z CAW mecz piłkarski piłkarzy I Brygady z drużyną Bawarczyków został rozegrany w Powursku w sierpniu 1916 r.
Według archiwistów z CAW mecz piłkarski piłkarzy I Brygady z drużyną Bawarczyków został rozegrany w Powursku w sierpniu 1916 r.

Informacje na temat rozgrywanych meczów, z tego okresu można znaleźć również w pamiętnikach Tadeusza i Stanisława Tyrowiczów, ówczesnych piłkarzy Legii. Pod datą 12 lipca bracia zapisali co prawda, że „football odchodzi” mając na myśli, że z powodu ofensywy po kilku miesiącach błogiego kopania piłki przyszedł czas aby o futbolu zapomnieć. Jednak już dwa tygodnie później w pamiętniku pojawiły się informacje o dosyć intensywnym rozgrywaniu meczów.

25 lipca.

Nic nowego. Pogoda ładna – kąpiemy się – codziennie gramy w football . Na froncie tylko walki artyleryjskie. Z balonem obserwacyjnym mamy połączenie telefoniczne.

13 sierpnia

Noc przeszła spokojnie. Meldunki z frontu nie przynoszą nic nowego. W sąsiednich dywizjach też nic szczególnego nie zaszło. Dzień dzisiejszy cudowny – pogoda i słonecznie. Dziś się kąpałem. Po dłuższej przerwie gramy w football. Chodzą słuchy, że jeszcze przed 20-tym tego miesiąca wyjeżdżamy. Z wielką niecierpliwością oczekujemy tej chwili. (…)

Trudno ocenić czy powyższe wpisy w pamiętniku Tyrowiczów oznaczają jakieś nieodnotowane dotąd gry drużyny Legii. Brakuje bowiem konkretów, wpisy są lakoniczne i nie wiadomo nic ani o randze meczów ani o drużynach, które w nich brały udział, ani o ich wynikach. Żadne inne źródła nie informują również o tym, by Legia grała jakieś mecze podczas przemarszu z Wołynia do Warszawy a Stanisław Mielech wręcz pisał, że po wyjeździe z Legionowa kolejne mecze Legia rozegrała dopiero wiosną 1917 r. Być może zatem „gry w football”, o których wspominają Tyrowiczowie były jedynie spontanicznymi gierkami organizowanymi ad hoc?

Zdjęcie opublikowane zostało w Ilustrowanej Kronice Legionów w 1936 r. z podpisem "Drużyna sportowa 4 pp". Mam jednak podejrzenie, że ten opis jest błędny. Przede wszystkim na zdjęciu znajdują się dwie drużyny, piłkarze w białych koszulach i w mundurach. Jeden z zawodników ma wyszytą na koszuli cyfrę 6. W ten sposób oznaczali stroje podczas gier na Wołyniu piłkarze 6 Pułku Piechoty. Drużyną w mundurach może być jakiś team 4 pp, chociaż wydaje mi się, że to to umundurowanie ułańskie. Nie jest to z całą pewnością zespół 4 Pułku Piechoty. Ta drużyna bowiem grała od wczesnej wiosny w charakterystycznych niebieskich kostiumach.
Zdjęcie opublikowane zostało w Ilustrowanej Kronice Legionów w 1936 r. z podpisem „Drużyna sportowa 4 pp”. Mam jednak podejrzenie, że ten opis jest błędny. Przede wszystkim na zdjęciu znajdują się dwie drużyny, piłkarze w białych koszulach i w mundurach. Jeden z zawodników ma wyszytą na koszuli cyfrę 6. W ten sposób oznaczali stroje podczas gier na Wołyniu piłkarze 6 Pułku Piechoty. Drużyną w mundurach mógłby być jakiś team 4 pp, chociaż wydaje mi się, że to to umundurowanie ułańskie. Nie jest to z całą pewnością zespół 4 Pułku Piechoty. Ta drużyna bowiem grała od wczesnej wiosny w charakterystycznych niebieskich kostiumach.
Drużyna Sztabu I Brygady w otoczeniu swoich kibiców. Zdjęcie pochodzi z okresu stacjonowania I Brygady na Wołyniu. Na "barana" siedzą Stanisław Skotnicki (z lewej) i Belina.
Drużyna Sztabu I Brygady w otoczeniu swoich kibiców. Zdjęcie pochodzi z okresu stacjonowania I Brygady na Wołyniu. Na „barana” siedzą Stanisław Skotnicki (z lewej) i Belina.

Inne dyscypliny

Aktywność fizyczna,  która zajmowała wolny czas legionistom podczas ich stacjonowania na pograniczu wołyńsko-poleskim wbrew pozorom nie ograniczała się jedynie do piłki nożnej. Ta, oczywiście była najpopularniejszą z uprawianych dyscypliną i jej powszechności nie mogły przyćmić żadne inne sportowe zawody ale trzeba wspomnieć, że odbywały  się wówczas także mecze lekkoatletyczne, konkursy hippiczne i strzeleckie, pojedynki ciężkoatletyczne czy szermiercze. Grano również w kręgle oraz w palanta.

Assaut szermierczy rozegrany podczas obchodów święta pułkowego Czwartaków w Rojowym Osiedlu pod Optową. Na "macie" walczy Franciszek Kleeberg
Assaut szermierczy rozegrany podczas obchodów święta pułkowego Czwartaków w Rojowym Osiedlu pod Optową. Na „macie” walczy Franciszek Kleeberg.
Zdarzało się, że ćwiczenia ułańskie przyjmowały formę konkursu skoków i ujeżdżania. Takie "zawody" nie miały jednak oficjalnej formuły. Na zdjęciu z prawej Stanisław Skotnicki podczas pokonywania przeszkody.
Zdarzało się, że ćwiczenia ułańskie przyjmowały formę konkursu skoków i ujeżdżania. Takie „zawody” nie miały jednak oficjalnej formuły. Na zdjęciu z prawej Stanisław Skotnicki podczas pokonywania przeszkody.

Antoni Derma z Krakowa, zapaśniczy mistrz Europy z 1914 r. służył w 1 Pułku Artylerii Legionów wraz z Karolem Sąsiadą, znanym zapaśnikiem ze Lwowa. Ich pojedynki odnotowywała ówczesna prasa wojenna.

Derma nie tylko uczestniczył w pojedynkach a jak można wyczytać w poniższej notatce prowadził w Legionach również szkolenia i treningi dla młodych adeptów zapaśnictwa.

W tutejszym obozie Legionistów wszelkie rozrywki umysłów, jak: odczyty, kursa naukowa i amatorskie przedstawienia teatralne mają zawsze wielu
zwolenników. Teatr legjonitów, pozostający pod kierownictwem komendanta Kompanji, porucznika Wojtackiego, wystąpił już z kilkoma przedstawieniami. Nie brakuje także rozrywek fizycznych, W oddziale artylerji Legjonowej przebywa tutaj po powrocie z frontu, słynny zapaśnik, mistrz atletyki, p. Antoni Derma. Pod jego kierownictwem odbywa się kurs atletyki, licznie przez Legjonistów uczęszczany. W przygotowaniu jest match zapaśniczy. Zwolennicy siły p. Dermy ucieszą się niechybnie wiadomością, że mimo poniesionych trudów wojennych, wygląd znanego zapaśnika żadnej nie uległ zmianie. (Ziemia Lubelska, 06.10.1916)

W późniejszym okresie, podczas stacjonowania Legionów w Królestwie do uprawianych dyscyplin dołączyły także tenis, gimnastyka, boks oraz piłka ręczna zwana szczypiorniakiem. To jednak historia, która zasługuje na trzecią część tego artykułu. Jego publikacja odbędzie się dopiero jesienią 2019 r.

[ W artykule wkorzystano nastepujące źródła i zbiory: 
Centralna Biblioteka Wojskowa, Centralne Archiwum Wojskowe,
Narodowe Archiwum Cyfrowe, Muzeum Sportu i Turystyki Warszawa, 
CNB Polona, Nowości Ilustrowane, Kurier Poranny, Ziemia Lubelska, 
Raz Dwa Trzy, Ilustrowany Kurjer Codzienny, Księga Pamiątkowa Pogoń 
Lwów 1903-1939, Stadjon, Ilustrowana Kronika Legionów (GKW, Warszawa
1936), Rok bojów na Polesiu 1915-19l6. Notatki i szkice oficerów 6 Pułku
 Legionów Polskich (Warszawa,1917), Wacław Lipinski - Szlakiem I 
Brygady. Dziennik żołnierski (1927), Stanisław Mielech - Sportowe sprawy
 i sprawki (1963), Relacje z pobytu w Legionach Stanisława i Tadeusza
 Tyrowiczów  - Ossolineum, Wieniawa-Długoszowski - Wymarsz i inne
 wspomnienie, Franciszek Polniaszek - Moje wspomnienia o sporcie w
 oddziałach I Brygady, Adam Lewicki - Zarys historii wojennej 4 Pułku
 Piechoty (1929), Marian Dąbrowski - Żołnierz I Brygady. Kampania na
 Wołyniu (2.IX.1915 r.-8.X.1916 r., Józef Lasoń - Legiony na Wołyniu
 (1918), Jan Kruk-Śmigla - Za wierną służbę ojczyźnie (Krosno 2004),
 Muzeum Narodowe w Krakowie, Instytut Józefa Piłsudskiego w
 Londynie, Muzeum UJ kolekcje fotografii A.Dulęby, S.Muchy, 
 Google Maps, zbiory prywatne ]

Licencja Creative Commons
Ten artykuł (z wyłączeniem zdjęć) jest dostępny na licencji:
Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe.
Obowiązuje podanie źródła - nazwisko autora lub adres bloga (legia.warszawa.pl)
Zdjęcia pochodzące ze źródeł innych niż archiwum autora mogą być objęte odrębnym rodzajem licencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *